Carl Clark – były członek brytyjskich służb specjalnych MI-5

Carl Clark stał się zwierzyną łowną po zerwaniu ze swoimi dotychczasowymi mocodawcami i przez trzy lata był przez nich nękany i namierzany, co zniszczyło jego 25 letnie małżeństwo, zmusiło go do opuszczenia rodzinnego miasta Norwich i osiedlenia się w Thetford, gdzie zdobył wielką popularność i odbudował swoje życie.

W uznaniu za swoją pracę z dziećmi i młodzieżą Carl został lokalnym i okręgowym mediatorem z ramienia partii pracy. Następnie z powodu niezgody na niektóre rozstrzygnięcia polityczne swojej partii, przeszedł do Przymierza Chrześcijan, skąd startował w 2014 roku w wyborach do Parlamentu Europejskiego otrzymując 11000 głosów i deklasując swoich kontrkandydatów z dwóch partii. Na skutek wypadku drogowego, z powodu odniesionych poważnych obrażeń, nie mógł stanąć w 2015 roku do wyborów do brytyjskiego parlamentu.

Dwukrotnie zapraszany jako prelegent na kolejne Europejskie Konferencje przeciwko Skrytemu Nekaniu, nie mógł wziąć udziału w żadnej z nich, gdyż bezpośrednio w okresie poprzedzającym  ulegał wypadkom.

(wywiad ten ukazał się w 2004 roku w niemieckim czasopiśmie Raum & Zeit. Dziękujemy bardzo Panu Carlowi Clarkowi za wyrażenie zgody na przetłumaczenie go na polski i umieszczenie na naszej stronie)

 

Rozmowa pomiędzy Carlem Clarkiem, byłym członkiem brytyjskich służb specjalnych (MI-5), obecnie demaskatorem używanych przez nich metod a niemieckim dziennikarzem Arminem Grossem.

 

Carl Clark – CC

Armin Gross – AG

AG:   Informacje dotyczące służb specjalnych zazwyczaj nie są upubliczniane. Pan jednak chce je ujawnić. Dla kogo Pan pracował?

CC:  Od 1980 do 2003 pracowałem jako wolny strzelec dla różnych służb. Do 1997 roku pracowałem dla CIA a potem dla Mosadu, izraelskich służb specjalnych i dla Ligi przeciwko Zniesławianiu, amerykańskiej organizacji przeciwko dyskryminacji i szkalowaniu z Żydów. Byłem tez zatrudniony przez MI-5, podgrupę brytyjskich służb specjalnych. Później przeniosłem się do policji także jako tajny agent pewnego śledczego laboratorium. Brałem udział w europejskich misjach w Paryżu, Zurychu, Bilbao i w Moskwie.

AG:   Na czym polegały Pańskie zadania?

CC:   Ważnym zadaniem była infiltracja pewnych grup w celu zdobycia informacji o sposobie ich funkcjonowania. Miałem przenikać do  pewnych grup, zaprzyjaźniać się z niektórymi członkami a potem starać się zniszczyć im życie.

AG:   O jaki rodzaj grup chodziło?

CC:  Przede wszystkim o gangi przestępcze i narkotykowe. Dostarczałem informacji o Froncie Narodowym, nazistach lub skinheadach izraelskim służbom. Interesowały ich nazwiska, adresy, miejsca spotkań, plany i cele. Śledziłem jednostkowe cele dla CIA.

AG: Co dokładnie Pan robił?

CC:  Szpiegowałem ludzi w bardzo długich okresach czasu podsłuchując ich rozmowy. Miałem tez za zadanie mącić im w głowach i wprowadzać w błąd. W tym celu wchodziłem ukradkiem do ich domów, zabierałem pewne przedmioty a inne tylko przestawiałem. Poza tym kasowałem dane z ich komputerów, albo usiłowałem wyprowadzić ich z równowagi chodząc za nimi i nagle odwracając się na stacji metra czy przystanku autobusowym itd. W innych przypadkach mogłem zainscenizować walkę uliczna dokładnie w polu widzenie obiektu i wiele innych tego typu zadań. Kiedy otrzymywaliśmy rozkazy, by kogoś docisnąć lub nawet zaaresztować, instalowaliśmy mu na komputerze określone materiały, takie jak dziecięca pornografia czy instrukcje wykonania bomby itd.

AG:  Kim były osoby, które wyznaczano panu jako cele?

CC: Ludzie mogący mieć jakiś wpływ na politykę. Na przykład opozycjoniści albo ludzie występujący przeciwko koncernom zwłaszcza farmaceutycznym. Niektórzy należeli do grup przestępczych, ale było dwóch czy trzech targetów, którzy nic nikomu nie zrobili i o ile mogłem to stwierdzić w nic nie byli zamieszani.

AG: W sumie jak wiele osób Pan inwigilował?

CC: W latach 80-tych było ich pięciu lub sześciu, w 90-tych siedmiu i od 2000 do 2003 trzech. Ta niewielka liczba obiektów pozwala zdać sobie sprawę jak intensywne były te działania. Początkowo potrzeba przynajmniej 6-ciu miesięcy, by uzbierać jak najwięcej informacji o przeszłości namierzanego celu.

AG:  Jak zdobywał Pan te informacje?

CC:  Z kubła na śmieci, telefonu, skrzynki mailowej, Internetu. W miarę coraz bardziej powszechnego stosowania nowych technologii staje się to coraz łatwiejsze. Już nie potrzeba pluskiew, wystarczą komórki lub anteny satelitarne. Ponadto dzisiaj udział broni mikrofalowej stał się częstą praktyką.

Tajne bronie:

AG:  Czy pan także używał tych broni na bazie mikrofal?

CC: Nie. Ja byłem odpowiedzialny za nadzór. Robili to koledzy ze specjalnych wydziałów. Chociaż byłem na miejscu, kiedy używano tych broni.

AG: Czy może Pan dokładniej opisać jak takie użycie tych broni przebiega?

CC: Trochę tak jak na filmach z gatunku science-fiction. Ludzie mogą być śledzeni przez radary, satelity, stacje bazowe telefonii komórkowej i dodatkowo przez programy komputerowe. Na przykład, czasem trzy urządzenia radarowe mogą być umieszczone w pobliżu celu. Radar emituje fale elektromagnetyczne, niektóre z nich trafiają w cel i ocenia się ich skuteczność. Moi przyjaciele, którzy pracują w tym wydziale specjalnym, mogą wówczas przez cały dzień podążać za celem na swoich komputerach. Dzięki tej formie lokalizowania obiektu można używać tych broni z dużą precyzją. Moi koledzy widza dokładnie, gdzie celować i mogą obserwować reakcję namierzanego obiektu.

AG: Jak te bronie oddziaływają na targetów?

CC: Wywołują wrażenie gorąca, wewnętrzne oparzenia, bóle, mdłości, uczucie strachu. Czasami zostawiają ślady na skórze, ale z reguły nie. Jeśli obiekt pójdzie do lekarza usłyszy, że wszystko jest w porządku. Proszę tylko wziąć pod uwagę, że tak było 10 lat temu. Od tamtej pory ta technologia znacząco się rozwinęła.

AG: Jaki jest cek tych ataków?

CC:  Zastraszyć ludzi, na przykład tych, którzy robią dużo hałasu wokół siebie. Ja stałem się celem po tym jak odszedłem z agencji. Jestem pewien że stosowano na mnie te technologie w latach 2003/2004, które powodowały we mnie dużą agresję. Były dwie sytuacje kiedy o niemal kogoś nie zabiłem, a jedną z tych osób była moja sąsiadka, która jest miłą starszą panią.

AG: Czy sądzi Pan, że jest możliwe bezpośrednie wpływanie na ludzkie uczucia za pomocą broni używających promieniowania elektromagnetycznego?

CC:  Bez  wątpienia. Wiemy, że żywe organizmy są wrażliwe na promieniowanie elektromagnetyczne. Podstawowe, wewnątrzkomórkowe procesy życiowe zachodzą dzięki        oscylacji elektromagnetycznej. Częstotliwości przychodzące z zewnątrz mogą zaburzyć bądź zmienić te procesy. W ramach eksperymentów wojskowych dokonano daleko idących  postępów w wpływaniu za pomocą tych częstotliwości na ludzkie ciało, mózg i duszę. Tą drogą można wywołać strach, agresje, nerwowość lub zaniki pamięci. W kombinacji z innymi oddziaływaniami można doprowadzić obiekt do obłędu. Na przykład fale radiowe mogą zostać zmanipulowane w taki sposób, że target słyszy swoje nazwisko w radio, albo jego komputer pokazuje jego nazwisko wielokrotnie. Przekazuje mu się również głosy komentujące wszystko, co robi. Na przykład po wstaniu rano z łóżka słyszałem głos, który mówił: Wstań i daj komuś wycisk.

AG: Ludzie mogą zostać nawet doprowadzeni do ostateczności, do zachowań ekstremalnych?

CC: Tak, bezspornie. Docelowo chodzi o to, by wybrani ludzie skończyli w szpitalach psychiatrycznych. Jeśli osoba namierzana szukając pomocy uda się na policje lub do lekarza, nikt nie potraktuje jej poważnie. Niektórzy lekarze i szpitale wręcz pracują ramie w ramie ze służbami. Procedury diagnostyczne sprawiają, ze pacjent, który czuje się prześladowany lub słyszy głosy dostaje etykietkę schizofrenika.

AG:  Szpitale współpracują ze służbami?

CC: Tak, oczywiście. Wielkie koncerny również. Dlatego ten, który prowadzi dochodzenie w sprawie działalności koncernów, poważnie ryzykuje. Rząd amerykański chroni koncerny takie jak Mc Donald, Coca Cola i niektóre firmy farmaceutyczne. Przedsiębiorstwa te mają na swoje usługi agentów FBI w zakresie szpiegostwa przemysłowego. Masoneria, która panoszy się w CIA, odgrywa tutaj pierwszorzędną rolę.

Jedna wielka sieć nadzoru:

AG: Czy wiesz, w których krajach cywile są inwigilowani i atakowani broniami skierowanej energii?

CC: w Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Chinach, Północnej Korei, Rosji, Francji i Anglii. Zazwyczaj oficjalnie bez wiedzy odnośnych rządów. Lecz nieoficjalnie sądzę, że urzędnicy wysokiego szczebla w jakiś sposób muszą współdziałać a przynajmniej orientować się, co się dzieje.

AG:  Czy wiesz, ile osób pozostaje pod nadzorem?

CC: w Anglii około 5 tysięcy inwigilowanych i 15 tysięcy nadzorujących te operacje. Oprócz dużych agencji narodowych działa jeszcze 300 lub 400 pomniejszych agencji zatrudniających byłych agentów służb specjalnych. Maja zgodę Ministerstwa Spraw Wewnętrznych na szpiegowanie, robienie zdjęć i zdobywanie informacji. Ich pracownicy są dobrze opłacani.

AG:  Napotykał Pan na trudności przechodząc z jednej agencji do drugiej?

CC: Nie, to zawsze był dobry ruch z punktu widzenia mojego nowego pracodawcy, jako że zawsze mogłem im dostarczyć informacji o moim poprzednim miejscu pracy. Różne agencje rządowe zupełnie sobie nie ufają, dzięki czemu mogłem zarobić więcej zmieniając agencję.

Odejście:

 AG:  Dlaczego pan z tym zerwał?

CC: Zdałem sobie sprawę, że to co robiłem było złe. Ostatni dwaj targeci, których mi przydzielono, niczego nie zrobili. Nie interesowali się polityka, byli zupełnie normalnymi, miłymi ludźmi, nie stanowili ani przestępczego ani ekonomicznego zagrożenia. Jak zdołałem ustalić powodem, dla którego mogli zostać wybrani jako cele było ich DNA lub grupa krwi. Ostatnio prowadzono dużo badan w tych tematach. Od naszego DNA zależy wiele subtelnych cech naszego charakteru. Od 1993 do 2004 w ramach Projektu Human Genomes Diversity  (Projekt Różnorodności Ludzkiego Genomu) poznano skład chemiczny par nukleinowych, które tworzą ludzkie DNA także zbierając dane genetyczne ludzi pochodzących z zagrożonych wyginięciem małych, odizolowanych wspólnot. Następnie wszystkie wyniki zostały porównane i powiązane ze sobą. Nasi pracodawcy byli zawsze bardzo zainteresowani DNA inwigilowanych osób. W początkowym okresie nadzoru zdobycie do analizy próbek ich DNA lub krwi było jednym z naszych podstawowych zadań.

AG:  Już Pan wspominał, że odejście z agencji stało się dla Pana źródłem problemów życiowych. Czy może Pan podać kilka przykładów?

CC:   Pewnego razu nocą, gdy prowadziłem ciężarówkę, by dostarczyć paczki, przez cały czas na dystansie 3000 mil leciał za mną helikopter. Kiedy szedłem sobie uliczka zaatakował mnie nieznajomy mężczyzna zdając mi cios. Przy innej okazji jechałem ciężarówką z trzytonowym ładunkiem, kiedy dwie z moich opon nagle eksplodowały. Policjanci, którzy przyjechali, oświadczyli, że nigdy nie byli świadkami czegoś podobnego. Potem był przypadek, gdy jechano za mną cały czas, kiedy prowadziłam. Tak mnie to rozwścieczyło, że zatrzymałem samochód na poboczu ,złapałem kij bejsbolowy i wyskoczyłem z samochodu. Trzy samochody, które siedziały mi na ogonie nagle wystartowały na wstecznym biegu i odjechały z dużą prędkością. W normalnych okolicznościach powinni powiadomić policję o moim zachowaniu, ale nic takiego nie zrobili. Również nasłano na mnie trzech ludzi, którym kazano się ze mną zaprzyjaźnić, by mogli mnie śledzić. Ponieważ wiedziałem, że podsłuchują moje rozmowy telefoniczne, głośno oświadczyłem przez telefon do kogoś, że planuję zabicie ludzi, którzy wkradli się do mojego życia, by mnie szpiegować. Zaraz po tej wzmiance trzej osobnicy zniknęli całkowicie ze sceny.

AG:  A jak sprawy się mają obecnie? Czy uważa Pan, że w dalszym ciągu Pana namierzają?

CC: Oczywiście. Dowiedziałem się również, że służby chciałyby się dowiedzieć, po co przyleciałem do Niemiec.

AG:  Czy zatem nie naraża Pan w tej chwili swojego życia?

CC: Jestem przygotowany na to, by stawić im czoła. Oni także zdają sobie sprawę, że wiem o nich dość dużo i że zamierzam coś zrobić z tym gwałceniem i naruszaniem moich praw obywatelskich. Mam przyjaciół w jednostkach specjalnych w Afganistanie i w Iraku, którzy mnie wspierają.

Wskazówki dla ofiar:

AG:  Czy ma Pan jakieś rady dla ludzi, którzy czują się inwigilowani?

CC:  Dobrą rzeczą jest unikanie w mailach używania określonej terminologii i słów takich jak rząd lub kontrola umysłu , gdyż cyfrowa inwigilacja skupia się na wyszukiwaniu słów kluczy. Warto także sprawdzać, czy nikt nie zakradł się do domu. Nocni intruzi często używają gazów usypiających rozpylanych na przykład przez otwór na listy zanim wejdą do domu. Domownicy budzą się nazajutrz z metalicznym posmakiem w ustach. Jeśli samochody zachowują się dziwnie, należy spisywać numery rejestracyjne. Jeśli dostajesz listy, na które nie czekasz, albo nadawca jest Ci nieznany, powinny zostać owinięte w folie aluminiową. Są tez specjalne mierniki do wykrywania promieniowania wysokich częstotliwości w pomieszczeniach.

AG:  Czy zna Pan innych demaskatorów, którzy opowiadają o podobnych przeżyciach?

CC: Do tej pory nikogo, ale mam nadzieję, że w przyszłości coraz więcej osób zdobędzie się na to, by mówić o tym publicznie

Link do oryginału w prasie niemieckiej – kliknij

Link do tłumaczenia na język angielski – STOPEG


 

Carl Clark: „Doświadczenie nękania przed i po współpracy z brytyjskimi służbami specjalnymi” (ENG) CHC_2015 Berlin

 

Udostępnij:

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Carl Clark – były członek brytyjskich służb specjalnych MI-5"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
bemowo piskie
Użytkownik

Jeżeli biografia byłego agenta brytyjskich służb specjalnych MI-5 jest prawdziwa , nie jest to przeciek kontrolowany , to mamy informacje z pierwszej ręki.

wpDiscuz
Zapisz się do newslettera